niedziela, 18 marca 2012
NACIĄGANIE KOŁDERKI, czyli niedzielny omlet
To taki omlet - nie omlet. Dla omletowych purystów dodawanie mąki do jajek to pewnie świętokradztwo. Ja jednak, kiedy mam ochotę na omlet na słodko, zwłaszcza podawany na późne, niedzielne śniadanie zazwyczaj wybieram jego puchatą wersję. To danie proste i szybkie w wykonaniu, jedyną jego wadą jest to, że ciężko zasiąść razem do stołu - omlet trzeba jeść na ciepło, więc ten kto smaży, je ostatni.
poniedziałek, 27 lutego 2012
KREWETA&SPAGETA, czyli proste danie dla wielbicieli owoców morza
Jestem wielką fanką makaronów, ale bardzo rzadko sięgam po ten najbardziej klasyczny, czyli spaghetti. Jeśli mam wybór, to zdecydowanie wolę Penne, Rigatoni albo Tagliatelle. Mieszkając pod jednym dachem z wielbicielem klasyki, czasami musiałam iść na kompromis, ( który jak wiadomo, w praktyce jest satysfakcjonujący tylko dla jednej strony). Tak działo się do czasu, aż odkryłam Bucatini, czyli rodzaj makaronu, który usatysfakcjonuje zarówno fanów długich nitek, jak i tych, którzy wolą bardziej wyraziste kształtyJ. Bucatini jest długim makaronem, ale Też na tyle grubym, by w każdej nitce mógł przebiegać mikroskopijny tunel. Na oko spaghetti, dopiero po spróbowaniu okazuje się jego doskonalszą wersją.
Ale co do przygotowanego dania.
Dzisiaj coś dla fanów owoców morza. Danie szybkie i proste w przygotowaniu. Niektórzy twierdzą, że wykwintne. Ja powiem po prostu – pyszne.
czwartek, 23 lutego 2012
BIAŁA CHMURA W TOWARZYSTWIE CWANIARY, czyli lekki&fit deser dla łasuchów
W oczekiwaniu na wiosnę musimy odstawić wiele dań, dla których warto było nosić długie i wielkie swetry:( Żeby nie popaść w permanentny smutek spowodowany brakiem czekolady, sernika i innych pyszności proponujemy kompromis doskonały! Deser, który osłodzi nam zimne wieczory i zaprzyjaźni się z liczeniem kalorii:)
środa, 22 lutego 2012
BYE BYE MIĘSO, czyli ostatkowa Burger Quinn
Od dzisiejszego dnia (przynajmniej w teorii) powinniśmy na jakiś czas pożegnać się z mięsem w naszym jadłospisie. Wczorajsze ostatki były więc (przynajmniej w teorii) ostatnią okazją by się nim najesć. My, aż tak tradycyjni i religijni nie jesteśmy, jednak każdy pretekst jest dobry, by zjeść soczystego burgera.
Nieocenioną zaletą tego dania jest to, że prawie wszystkie składniki (oprócz mięsa mielonego) właściwie zawsze mam w lodówce. Można je zrobić szybko i poczęstować ostatkowych gości.
poniedziałek, 20 lutego 2012
MEKSYKANIN NA GOŁĘBIU, czyli wariacje na temat kapusty
Subskrybuj:
Posty (Atom)